Michael Jepsen Jensen – Waleczny weteran z Danii

Michael Jepsen Jensen to zawodnik o wielkim doświadczeniu. Duńczyk w swoim CV ma Drużynowe Mistrzostwo Polski, które wywalczył wraz ze Stalą Gorzów w 2016 roku, Mistrzostwo Świata Juniorów z sezonu 2012, a także wygrane GP Nordyckie 2012. Skandynaw trafił do InvestHousePlus PSŻ-tu Poznań w ostatnich dniach okienka transferowego. Zawodnik ten na swoim koncie ma medale w mistrzostwach krajowych.

Początki

Esbjerg i Grindsted to miejscowości, które z pewnością mogą kojarzyć fani czarnego sportu. Wszak w obu tych miastach są kluby, które rywalizują w duńskiej lidze żużlowej. Michael Jepsen Jensen jest związany zarówno z Esbjerg, jak i Grindsted. W tej pierwszej miejscowości bowiem się urodził, a w drugiej wychował. 

„Liglad”, którego bardzo mocno wspierał tata, zainteresował się żużlem. Szybko zresztą okazało się, że Jepsen Jensen ma wielki talent do jazdy. Swoje pierwsze ligowe kontrakty podpisał w 2009 roku. W macierzystych rozgrywkach trafił do VSK Vojens, a w Szwecji związał się z Solkatterną Karlstad.

Pierwsze jazdy w polskiej lidze

Do 2010 roku w Ekstralidze obowiązywał przepis, który umożliwiał wystawianie jednego zagranicznego juniora. Kluby ochoczo korzystały z tego rozwiązania. I tak właśnie na sezon 2010 po Michaela Jepsena Jensena sięgnął KS Toruń. O miejsce w wyjściowym składzie musiał rywalizować z Darcym Wardem. Australijczyk, który do Grodu Kopernika trafił rok wcześniej, miewał jednak huśtawkę formy. Stąd nie mając nic do stracenia, bohater dzisiejszego materiału zadebiutował w spotkaniu 5. kolejki, gdzie ich rywalem była mająca problemy Unia Tarnów. Wybór okazał się dobry, gdyż Jepsen Jensen w 5 biegach wywalczył 7 punktów z trzema bonusami. Kluczowy był fakt, że Duńczyk ani razu nie wpadł na metę jako ostatni. 

Ward jednak wrócił do składu na 2 kolejne mecze, a po nich sztab torunian zdecydował, aby w kolejnych meczach regularnie do boju wystawiać „Liglada”. Ten notował na ogół bardzo dobre wyniki. Na decydującą fazę sezonu zdecydowano się jednak na to, aby przywrócić do składu Australijczyka. Ward faktycznie zaliczył udane spotkanie przeciwko drużynie z Leszna, lecz ta jaskółka nie sprawiła, że ujrzał przysłowiową wiosnę. I tak w ostatnim meczu sezonu, którego stawką był brąz, wystawiono Jepsena Jensena. Efekt? 10 punktów z 3 bonusami, co zdecydowanie pomogło torunianom wywalczyć medal.

Debiutancki sezon w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej zakończył ze średnią biegopunktową rzędu 1.568. W ten sposób zapewnił sobie także miejsce w wyjściowym składzie torunian, gdy zlikwidowano przepis o juniorze z zagranicy. I choć rok ten nie był już tak udany, bo tym razem skończyło się bez medalu, to władze klubu z Torunia mogły być z niego zadowolone. 

Kierunek Gorzów i kolejne sukcesy w Polsce

 

W 2012 roku Jepsen Jensen zdecydował się na zmianę otoczenia. Po młodego Duńczyka sięgnęła Stal Gorzów. Transfer ten był jednak ryzykownym ruchem. Skandynaw owszem był wielkim talentem, lecz z owalem przy ulicy Śląskiej nie było mu po drodze. Notował tam bowiem stosunkowo słabe wyniki. Jednak wraz z zasileniem szeregów Stali wszystko się zmieniło. Jepsen Jensen z miejsca stał się jednym z filarów klubu z Gorzowa, który na koniec sezonu zajął 2. miejsce w tabeli. Skandynaw bowiem wykręcił średnią rzędu 1.879 punktu na bieg. Mało tego prezentował solidną formę zarówno na wyjeździe, jak i stadionie imienia Edwarda Jancarza. 

Po tamtym sezonie odszedł do Włókniarza Częstochowa. Historia pokazała, że pod Jasną Górę nie zdobędzie żadnego medalu, choć było blisko. Jepsen Jensen w półfinale wziął udział w 15. biegu słynnego meczu z Apatorem Toruń, w którym Rune Holta zdefektował, gdy wraz z Duńczykiem jechali po finał dla częstochowian. Tak przynajmniej im się wydawało, ponieważ wynik spotkania zostałby i tak zweryfikowany, gdyż w 14. biegu wystartował Artur Czaja, którego tam w ogóle nie powinno być.

Sezon 2014 nie był już tak udany z wielu powodów. Włókniarz zaczął borykać się z wieloma problemami. W szczególności konto klubowe pod względem finansowym było wręcz puste. Sam zainteresowany przez kontuzję, której się nabawił przed rozpoczęciem sezonu, wziął udział tylko w kilku meczach, a w Gdańsku wywalczył swój pierwszy w karierze duży komplet 18 punktów. 

Kolejny rok przyniósł mu kolejną zmianę klubu. Jepsen Jensen przeniósł się bowiem do Wrocławia. W barwach Sparty miał dość sporą huśtawkę formy. Z jednej strony potrafił wraz z bonusami zakręcić się w okolicach kompletu w Toruniu. Z drugiej zaś miewał spotkania, gdzie nie potrafił punktować. Niemniej wrocławianie ufali mu, stąd można było ujrzeć go we wszystkich spotkaniach. Na koniec sezonu do swojej kolekcji dorzucił tym razem srebrny medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Tamten sezon był dla niego wyjątkowy z innego powodu, ale do tego dojdziemy. 

Pierwsze i jedyne złoto przytrafiło mu się w 2016 roku. Zdobył je w barwach Stali Gorzów, dla której do tej pory jest to ostatnie mistrzostwo PGE Ekstraligi. Jepsen Jensen nie przypominał jednak tego samego zawodnika, którym był 4 lata wcześniej. Nawet licząc bonusy tylko dwukrotnie zdołał wywalczyć dwucyfrowy wynik. Średnia 1.306 punktu na bieg sprawiła, że był to jego najgorszy sezon pod kątem indywidualnym od czasu debiutu w Polsce. Rok później trafił do Torunia, gdzie jego forma była już znacznie lepsza.

 

Sukcesy międzynarodowe 

 

Zanim przejdziemy do dalszej części, warto na chwilę wrócić do sezonu 2012. Wówczas Michael Jepsen Jensen odnosił spore sukcesy i to na arenie międzynarodowej.

To właśnie wtedy został on Indywidualnym Mistrzem Świata Juniorów. Duńczyk w klasyfikacji końcowej o punkt wyprzedził Macieja Janowskiego. Jepsen Jensen w siedmiu rundach tylko raz nie stanął na podium. Mało tego 4 turnieje padły jego łupem. Nie można zatem powiedzieć, że wywalczył mistrzostwo samą regularnością, gdyż zwyciężył w ponad połowie zawodów.

Także i w 2012 roku Drużynowy Puchar Świata padł łupem żużlowców z Kraju Hamleta. Michael Jepsen Jensen dobrą formę podtrzymał w Målilli, gdzie odbywał się wówczas żużlowy mundial. Duńczyk będący drugim najmłodszym żużlowcem w kadrze narodowej wywalczył 11 punktów w pięciu startach, znacząco przyczyniając się do triumfu.

Jednak najwięcej radości bez wątpienia sprawiło mu GP Nordyckie w Vojens. W swoim drugim występie w zawodach tej rangi „Liglad”… wygrał je. Do półfinału wszedł z dorobkiem 7 punktów, w nim zajął 2. miejsce, a na koniec okazał się lepszy od Nickiego Pedersena, Emila Sajfutdinowa i Jasona Crumpa. Kwestią czasu pozostało, gdy kibice ujrzą go w mistrzostwach świata na stałe.

 

Stały uczestnik cyklu Grand Prix

I to się sprawdziło, gdyż Jepsen Jensen na sezon 2015 otrzymał stałą dziką kartę. Zaszczytu tego doznał, ponieważ rok wcześniej w kilku turniejach pokazał się z dobrej strony. W końcu w Gorzowie Wielkopolskim uplasował się tuż za podium. 

Jego starty w elicie należy ocenić z kilku perspektyw. Wynikowo było bowiem co najwyżej przeciętnie. Tylko 4-krotnie wszedł do półfinału, z czego raz stanął na podium. Miało to miejsce w Horsens. Na koniec roku uplasował się na 11. pozycji z dorobkiem 84 punktów. Nie spełnił tym samym swojego podstawowego celu, jakim było utrzymanie się w elicie. Skandynaw wyznał jednak, że startując w cyklu, odzyskał radość z jazdy.

Moje zdrowie jest teraz w lepszym stanie niż kiedykolwiek wcześniej. Za mną wiele zim, podczas których zmagałem się z kontuzjami. Miałem operowane kolana, rękę, obojczyk, praktycznie wszystko. Pomimo tego, że na koniec ubiegłego sezonu miałem operację obojczyka, jestem w znacznie lepszej kondycji niż wcześniej. Jestem bardziej zmotywowany i znów cieszę się jazdą na żużlu. Szczerze powiedziawszy, przestało mnie to cieszyć kilka lat temu. Nie miałem inspiracji do działania, ale teraz ją odzyskałem. Czerpię radość i kocham się ścigać. To bardzo miłe uczucie – mówił w rozmowie z oficjalną stroną cyklu Grand Prix.

Ponownej stałej dzikiej karty nie uzyskał, lecz jako drugi rezerwowy wystąpił w 4 ostatnich rundach. W Toruniu i Melbourne awansował do półfinału. Ostatni raz w Grand Prix wystartował w 2018 roku. Otrzymał wówczas dziką kartę na turniej w Horsens, gdzie zdobył tylko 4 punkty. Od tego czasu Duńczyk startował w różnych eliminacjach, aby wrócić do elity, lecz to mu się nie udało.

Lata w Falubazie

Swoje ostatnie lata w PGE Ekstralidze spędził w Falubazie Zielona Góry. Do drugiej stolicy województwa lubuskiego trafił w 2018 roku. Zasłużona drużyna otarła się wtedy o spadej do 1. ligi żużlowej, gdyż do końca walczyła o utrzymanie. Kto okazał się jednym z największych bohaterów utrzymania? Właśnie Michael Jepsen Jensen. Duńczyk w decydujących momentach stał się obok Piotra Protasiewicza liderem zespołu. Zwycięzca rundy GP z Vojens świetnie spisał się w ostatnim meczu sezonu, który decydował o tym kto spada – Falubaz, czy Unia Tarnów. Jedenaście punktów z jednym bonusem sprawiło, że w dużej mierze dzięki temu drużyna z Zielonej Góry nie spadła bezpośrednio do 1. ligi żużlowej.

To nie był jednak koniec, gdyż Jepsen Jensen i spółka musieli zmierzyć się w barażach z ROW-em Rybnik. Duńczyk wraz z “PePe” w dużej mierze przyczynili się do pozostania drużyny z Zielonej Góry w PGE Ekstralidze. Nowy Skorpion bowiem w meczu w Zielonej Górze w 6 startach wywalczył aż 16 punktów. W Rybniku wcale nie poszło mu gorzej, gdyż na wyjeździe uzbierał 12 „oczek”. Sam rok okazał się jego najlepszym na najwyższym poziomie rozgrywkowym, gdyż na sam koniec zmagań legitymował się on średnią biegopunktową rzędu 1.918. 

2 kolejne lata nie były już tak udane, lecz kibice zawsze go wspierali. Nie dość, że ich ulubieniec przyczynił się w dużej mierze do pozostanie drużyny w elicie to w dodatku kilkukrotnie wskakiwał na gniazdo, aby wspólnie z kibicami celebrować wygraną. W pamięci na długo zostanie zapewne treść transparentu, którzy fani wywiesili transparent w jego ojczystym języku. „My mogliśmy liczyć na Ciebie, teraz Ty możesz liczyć na nas. Michael – jesteśmy z Tobą!” – można było przeczytać. Duńczyk na łamach Gazety Lubuskiej wyznał, że nie spodziewał się czegoś takiego.

Skandynaw w Zielonej Górze ostatni raz zaprezentował się jako zawodnik Falubazu w sezonie 2020. Jednak do dziś kibice wspominają go z sympatią. Przykład? Tegoroczny mecz przeciwko Gdańskowi, gdy fani zgromadzeni na stadionie zaczęli krzyczeć “MICHAEL JEPSEN JENSEN”, a przecież był on ich rywalem. Po meczu zaś poszedł podziękować im jak za starych czasów. 

Zejście do 1. ligi

 

W 2021 roku Michael Jepsen Jensen zszedł piętro niżej w klasie rozgrywkowej. Duńczyk zasilił szeregi ROW-u Rybnik, czyli świeżego spadkowicza z PGE Ekstraligi. To był bardzo dobry sezon w jego wykonaniu, gdyż był 10. najskuteczniejszym zawodnikiem rozgrywek. Średnia biegopunktowa rzędu 2,094 mogła robić wrażenie. Na kolejny sezon przeniósł się do Gniezna. Obok Oskara Fajfera był najskuteczniejszym ogniwem gnieźnian, lecz ci spadli z ligi. 

Po tym wydarzeniu Michael Jepsen Jensen jeszcze raz zmienił otoczenie. Pozyskało go Wybrzeże Gdańsk. Sezon rozpoczął się bardzo dobrze dla niego, gdyż w meczach przeciwko Ostrovii i Falubazowi zdobywał kolejno 13 i 11 punktów. Później jednak przytrafiła mu się kontuzja, jakiej nabawił się w meczu ligi duńskiej. Uraz ten wykluczył go na jakiś czas z rywalizacji. 

Po powrocie na ligowe tory nie szło mu już tak dobrze. Sezon zakończył ze średnią 1.552. Wygrał tylko 9 biegów i można było mówić o sporym rozczarowaniu. Niemniej można gdybać, co byłoby gdyby nie ta kontuzja, która go wyhamowała.

Witamy na Golęcinie

 

Po ostatnim sezonie przez długie tygodnie Duńczyk nie mógł znaleźć klubu, który zakontraktowałby go. Spekulowało się o tym, że podpisze on kontraky warszawski w jednej z drużyn, aby móc negocjować powrót do ligowej rywalizacji wiosną. Tak się jednak nie stało, gdyż w końcu sam Skandynaw postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zgłosił się do naszej drużyny. 

Spójrzmy na średnią Michaela w ostatnich latach. W Rybniku – 2.094, kolejny rok prawie 2,000 w Gnieźnie i teraz wpadł w dołek, bo miał średnią około 1,500. Trzeba zadać sobie pytanie dlaczego tak się stało. Pierwsze dwa mecze w barwach Wybrzeża to 13 i 11 punktów, a potem kontuzja. Żużel polega na tym, że należy inwestować w sprzęt. Jeśli zawodnik jednak nie ma za co inwestować, to średnie się obniżają – powiedział w Jacek Kozaczyk na łamach naszej klubowej telewizji.

Prezes PSŻ-tu Poznań zaznaczył, że w przypadku lepszej dyspozycji pozostałej gwardii seniorów, Duńczyk zostanie wypożyczony do innego klubu. 

Bogate CV międzynarodowe

Michael Jepsen Jensen to zawodnik, który trochę żużlowej Europy zwiedził. Na swoim koncie ma bowiem starty w Polsce, Danii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. W lidze brytyjskiej startował przez 3 lata. W sezonach 2011-2012 można było ujrzeć go w barwach Peterborough Panthers. Po rocznej przerwie powrócił na Wyspy Brytyjskie w 2014 roku, gdzie zasilił szeregi Coventry Bees.

Jeżeli chodzi o ligi skandynawskie. W Danii nieprzerwanie od 2020 roku reprezentuję barwy Slangerup. W tym klubie startował już wcześniej, bo w latach 2016-2018, a potem na rok trafił do Region Varde Speedway. W Szwecji zaś od 2017 roku ujrzeć go można w Smedernie Eksilstuna. 

Statystyki za sezon 2023:

Średnia biegopunktowa w 1.Lidze: 1,552

Wygrane biegi w 1.Lidze: 9

21 drugich miejsc

Największe osiągnięcia:

Tytuł Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów (2012)

Wygrana GP w Vojens (2012)

Złoto w DPŚ (2012)

Drużynowe Mistrzostwo Polski ze Stalą Gorzów (2016)

Indywidualne Wicemistrzostwo Danii (2017)

 

 

 

Autor Kuba Mikołajczak

Foto: Sandra Rejzner, FIM Speedway GP