Ryan Douglas „Darcy Ward wstaje o 2 w nocy, aby oglądać moje spotkania w Poznaniu”

Ryan Douglas to pod kątem średniej biegopunktowej nasz najlepszy zawodnik w tym sezonie Metalkas 2. Ekstraligi. Australijczyk ponadto jest drugim najskuteczniejszym żużlowcem w lidze. Po półmetku sezonu opowiedział nam o dotychczasowym przebiegu rywalizacji, a także odsłonił kulisy jego pierwszych kroków w polskiej lidze.

Kuba Mikołajczak: Ryan, jesteśmy na półmetku sezonu. Stadion w Poznaniu w II lidze żużlowej przypadł Ci do gustu, ale chyba nikt, łącznie z Tobą, nie spodziewał się takiej „petardy”.

Ryan Douglas: Tak, to był dla mnie świetny start rozgrywek. Wierzyłem, że mogę wykonać dobrą pracę w tej lidze i jak dotąd poprawiałem się w każdym sezonie w Polsce, ale zrobienie tego, a także awansowanie o wyższą ligę, wiedziałem, że nie będzie łatwe, ale bardzo cieszę się, że w tym sezonie znów mogłem się poprawić. Teraz zaczynam czuć się komfortowo na poznańskim torze i spisuję się jeszcze lepiej u siebie.

KM: Wróćmy na chwilę do czasów, gdy jeździłeś w Rawiczu. Dołączyłeś do naszej ligi w Polsce mają 28 lat. To trochę późno, ale już wtedy pokazywałeś, że jesteś szybki. Jak wspominasz te prawie 3 lata spędzone w Kolejarzu?

RD: Tak, więc cóż, miałem tam tylko tak naprawdę 2 sezony. W 2021 roku odjechałem tylko 1 mecz dla Rawicza w Landshut w fazie play-off, ale było dobrze. Myślałem, że mogłem spisać się lepiej w pierwszym roku, ale wszystko było nowe i nie miałem najlepszego sprzętu, aby dysponować większą prędkością. Kiedy w moim drugim sezonie w Polsce miałem 4. najlepszą średnią w 2. lidze żużlowej, byłem szczęśliwy, ale też gotowy, aby w tym sezonie pójść za ciosem.

KM: W nawiązaniu do pytania 1. Co od 2022 roku zmieniło się na torze w Poznaniu, oczywiście dla Ciebie? Czekało nas wiele zmian, ale tak naprawdę mogliśmy zbudować stadion od zera, a i tak osiągalibyśmy niesamowite rezultaty.

RD: Nie pamiętam zbyt wiele z 2022 roku. Przejechałem 1 spotkanie i nie poszło mi źle, ale w tym sezonie był to dla mnie w zasadzie nowy początek.

KM: Rok temu w Rawiczu, nie wchodząc w szczegóły, działy się dziwne rzeczy, ale mimo to naciskałeś i osiągałeś świetne wyniki. Na ile czysta głowa pomaga Ci u nas?

RD: Tak, to był trudny rok finansowo dla klubu i dla mnie, ale chciałem dalej jeździć w Polsce i potraktowałem to jako inwestycję, aby pokazać, na co mnie stać i miałem nadzieję, że da mi to więcej możliwości w potencjalnym doborze drużyn w tym sezonie. Inaczej mógłbym zamknąć sobie kilka dróg, więc walczyłem o siebie. Klub z Poznania jest świetny. Nie stresuję się brakiem wypłaty i wszyscy w klubie wierzyli we mnie, jeszcze zanim zacząłem zdobywać wszystkie punkty.

KM: Prezes Jakub Kozaczyk mówił przed sezonem, że jeśli osiągałeś takie wyniki na sprzęcie, który nie nadaje się nawet do jazdy w 2. lidze to należy się bać, co będzie, gdy dostaniesz to, czego potrzebujesz. Na czym się skupiłeś przygotowując się do sezonu 2024 i skoku z obecnej Krajowej Ligi Żużlowej do Metalkas 2. Ekstraligi?

RD: Cóż, w zasadzie musiałem zainwestować w cały swój osprzęt. Mam 2 nowe silniki od Ashtech, zatrudniłem mechanika na pełen etat, zakupiłem furgonetkę i wszystko inne, co wiąże się z żużlem. Porzuciłem też starty w drugiej lidze w Wielkiej Brytanii, żeby móc bardziej swobodnie przyjeżdżać na treningi do Polski i dać sobie najlepszą szansę.

KM: Początkowo mieliśmy startować w Krajowej Lidze Żużlowej, ale tak się złożyło, że zostaliśmy na zapleczu PGE Ekstraligi. Jak zareagowałeś na wiadomość, że będziemy rywalizować w Metalkas 2. Ekstralidze?

RD: Bardzo się ucieszyłem, gdy dowiedziałem się, że pozostaną w lidze. I tak chciałem szykować się do awansu, ale nikt nie był zainteresowany. Dzwoniły do mnie tylko drużyny z Krajowej Ligi Żużlowej. Na szczęście wszystko ułożyło się na korzyść klubu i moją. 

KM: Trening przedsezonowy może dać wiele odpowiedzi, ale i wiele pytań. Kibice byli zszokowani, gdy ludzie na stadionie donosili, że Douglas strzelał spod taśmy i jechał z przodu. Byłeś właściwie naszym jedynym zawodnikiem, który jeździł zimą, bo brałeś udział w Mistrzostwach Australii. Tam w pewnym momencie walczyłeś nawet o udział w el. Grand Prix, ale ostatnie rundy niestety nie poszły po Twojej myśli. Czy ta porażka zmotywowała Cię do tego, aby w Polsce nie odpuszczać już od początku?

RD: Tak, byłem trochę rozczarowany ostatnimi rundami Mistrzostw Australii ale jednocześnie nie wysłałem do domu żadnego dobrego sprzętu z Europy, więc pożyczałem motocykle i jeździłem na silnikach, które nie pasowały do ​​​​torów.. ale ja mauczyłem się, że jeśli chcesz rywalizować na wysokim poziomie, musisz robić to odpowiednio i brać pod uwagę takie czynniki.

KM: Stabilność rzecz święta. Masz praktycznie identyczną średnią u siebie i na wyjeździe, z niewielkim wskazaniem na wyjazdowe rezultaty. Co Cię najbardziej zaskoczyło w tym roku dotychczas?

RD: Na pewno mecze wyjazdowe trochę mnie zaskoczyły, bo wiem, ile drużyn trenuje i ściga się na własnym torze, więc dla mnie, gdy jeżdżę po raz pierwszy na nich, jest to na pewno swego rodzaju utrudnieniem, ale po prostu daję z siebie 100% i wydaje się, że to działa.

KM: W ramach przedsezonowego sparingu pojechaliśmy do Krosna, ale Ciebie tam nie było. Czego spodziewałeś się jadąc na Podkarpacie? Czy jest jakiś tor w Australii, do którego mógłbyś go porównać ten owal? Osobiście wybrałbym Auckland w Nowej Zelandii, ale to: a) przede wszystkim Nowa Zelandia, a nie Australia i b) nie jest to typowy tor żużlowy, choć ma podobną długość.

RD: Nie, na żadnym z tego typu torów nie jeździłem do tamtej pory ale zawsze podobają mi się długie i szerokie tory. Przed spotkaniem miałem próbę toru i już po niej nie mogłem się doczekać wyjazdu w ramach spotkania ligowego.

KM: Który z dotychczasowych meczów uważasz za swój najlepszy w sezonie 2024?

RD: Każdy z nich był dla mnie bardzo udany. Zawsze miałem powody do radości. Niemniej jakbym miał wskazać jeden konkretny, to powiedziałbym, że jest nim niedzielny mecz z TEXOM Stalą Rzeszów. Wygraliśmy spotkanie w samej końcówce, więc emocje były spore.

KM: Masz nerwy ze stali – często startujesz w 15 wyścigach i kontrolujesz wynik spotkania. Kiedy nauczyłeś się trzymać nerwy na wodzy w kluczowych momentach?

RD: Myślę, że jestem zrelaksowaną osobą, więc nie pozwalam sobie na to, abym zbytnio się czymś przejął. Zwłaszcza w takich sytuacji, gdy mamy już wygrany mecz lub potrzebujemy określonego wyniku, aby wygrać mecz. Jeżdżę dokładnie tak samo i próbuję wygrać bieg.

KM: W ostatnim meczu pokonałeś Nicki Pedersen – nie raz, nie 2, lecz 3 razy. Jak podszedłeś do tej walki – byłeś jak sam to ująłeś zrelaksowany jak zwykle i podszedłeś do niej, jak do każdej innej walki, czy też Duńczyk miał specjalne miejsce w Twojej głowie?

RD: Właściwie to zażartowałem z Darcym przed meczem na temat Nickiego. Wszyscy wiemy, że Duńczyk jest niesamowity od samego początku, ma atomowe starty. Powiedziałem „Darcy, Zamierzam go założyć od zewnętrznej, a następnie ściąć łuk, aby być przed nim”. Oboje się zaśmialiśmy, lecz ten żart zamieniłem w rzeczywistość. Wykonałem tę akcję 2 razy na 3 starcia z Nickim. Uszczęśliwiło mnie to bardzo. Zaraz po meczu wysłałem SMS-a Darcy’emu i powiedziałem, że było całkiem zabawnie.

KM: Troszeczkę mnie wyprzedziłeś (śmiech). Rozumiem, że Darcy Ward i Davey Watt nadal śledzą Twoje starty u nas w Poznaniu?

RD: Tak, oboje nadal oglądają moje spotkania. Darcy wstaje o 2 w nocy, żeby obejrzeć spotkania w Polsce, więc mam szczęście, że mam takiego dobrego przyjaciela, jak on, który zawsze motywuje mnie do szukania czegoś więcej i ciągłej poprawy.

KM: To jak oceniasz swoje manewry w 13. biegu? Nie poddałeś się, nie odpuściłeś i rozprawiłeś się z Jacobem i Nickim.

RD: Tak, dobrze, że dokonałem pewnej korekty po zajęciu drugiego miejsca. Byłem trochę sfrustrowany, że nie wygrałem tamtego biegu, ale potem zmiana, którą wprowadziliśmy, zadziałała, świetnie startowałem i miałem dużą prędkość, więc byłem pewien, że dam radę uzyskać dobry wynik.

KM: Skąd wziąłeś patent na pokonanie Stal Rzeszów? Za każdym razem, gdy masz mecz domowy, Stal przegrywa. Podobnie było w Rawiczu i teraz w Poznaniu kontynuujesz passę.

RD: Haha, nie jestem pewien! Tak najwyraźniej już jest, ale nie narzekam z tego powodu.

KM: Rywalizujesz również w Wielkiej Brytanii i Szwecji. Nie czujesz się zmęczony częstymi podróżami?

RD: Nic mi nie jest, nie czuję zmęczenia. Zwykle dostaję kilka dni wolnego pomiędzy spotkaniami, więc upewniam się tylko, że dobrze się wysypiam.

KM: Podobno lubisz Poznań – miasto przypomina Ci Twoje rodzinne strony, masz dogodne połączenia lotnicze i mnóstwo restauracji. Czy miałeś okazję pozwiedzać nasze miasto? Co Ci się podobało, a może widziałeś już trykające się koziołki na rynku?

RD: Tak, kocham Poznań. Myślę, że to świetne miasto. Jest tu dobre jedzenie i ładne lotnisko blisko toru, a także centrum. Czuję się jak u siebie.

KM: Niedawno dziennikarz Łukasz Benz w naszym magazynie Speed ​​porównał Cię do Jasona Doyle’a, który również przyjechał do Polski późno i jest obecnie jednym z najlepszych żużlowców na świecie. Czy widzisz jakieś podobieństwa między swoją karierą a tą mistrzem świata z 2017 roku?

RD: Tak, w pewnym sensie Jason udowodnił, że nie trzeba być bardzo młodym, aby dostać się na sam szczyt w sporcie. Każdy rozwija się na swój sposób, a kontuzje i brak odpowiedniej okazji mogą to spowolnić. Wiele lat czasami upływa… Ale ja zawsze myślałem, że mam coś, co pomoże mi dojść na szczyt i że mogę osiągnąć dobry poziom pod względem wynikowym w żużlu. Po prostu potrzebowałem rzeczy, które by mi pasowały i jestem pewien, że Jason też zawsze miał to samo przekonanie i wiarę w siebie.

KM: Czy widzisz siebie za kilka lat w Speedway of Nations lub Drużynowym Pucharze Świata?

RD: Reprezentowanie Australii w Pucharze Świata byłoby dla mnie ogromnym osiągnięciem i zaszczytem, ale mamy wielu świetnych zawodników, więc będziemy musieli zobaczyć, co przyniesie przyszłość.

KM: Na koniec. Czego życzysz sobie, drużynie i kibicom na resztę sezonu?

RD: Myślę, że po ostatnich spotkaniach faza play-off jest dla nas realistycznym celem, więc będę nadal starał się zdobyć jak najwięcej punktów i pomóc w tym, aby było to możliwe. A kiedy już znajdziemy się w play-offach, wszystko może się zdarzyć.

Rozmawiał: Kuba Mikołajczak

Foto: Sandra Rejzner