Echa meczu z Innpro ROW-em Rybnik „Nie będę ukrywać, jestem rozczarowany swoją postawą”

W sobotnie popołudnie przegraliśmy w Rybniku 38:52. Nie był to łatwy mecz, bo od samego początku musieliśmy gonić wynik, a i mieliśmy wiele pecha w tym spotkaniu. Po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Ryan Douglas, choć po meczu był niezadowolony ze swojego występu. Jednak największą bronią Adama Skórnickiego okazał się Szymon Szlauderbach, który zdobył dziesięć punktów z bonusem. Po spotkaniu porozmawialiśmy z bezbłędnymi liderami gospodarzy, naszym „Kangurem” i Aleksandrem Łoktajewem.

Ryan Douglas (#OrzechowaOsada PSŻ Poznań): Dzisiejszy dzień meczowy był jednym z najtrudniejszych od dłuższego czasu. Praktycznie co bieg zmieniałem coś w ustawieniach, szukałem, grzebałem… Widziałem, że to nie działa, więc zmieniałem i tak w kółko. Pod koniec znaleźliśmy dosyć dobre ustawienia, co przełożyło się na trójkę. Byłem tu pierwszy raz, więc mam cenne doświadczenie, które na pewno wykorzystam w przyszłości.

Generalnie zgodzę się, że była jedna linia, start i krawężnik. Dzisiaj te wyjścia spod taśmy były zróżnicowane. Zwykle wygrywam starty, ale dzisiaj coś zawodziło. W tej lidze trudno wrócić na czoło, jeśli nie wygrasz startu, zwłaszcza tutaj w Rybniku. Szkoda, że przegraliśmy no i nie będę ukrywał też, że jestem rozczarowany moją postawą.

Aleksandr Łoktajew (#OrzechowaOsada PSŻ Poznań): Ten tor miał wiele ścieżek. Ja nie zmieniałem dużo w trakcie zawodów, bo on się zmieniał i myślałem, że w końcu znajdę czego szukam. No była linia, ale tor ma większą szerokość niż krawężnik. Z tego meczu dało się więcej wyciągnąć, ale cóż. Żużel ma 15 biegów i na tym kończymy.

Jakub Jamróg (Innpro ROW Rybnik): Mecz był zacięty, oczywiście. Takiego też zresztą się spodziewałem. Tym bardziej że drużyna z Poznania miała ostatnio świetne występy, zbudowali pewność siebie. Z silniejszymi też się stawiali i wygrywali. Często tak jest, że taka niedoceniana, niby słabsza drużyna okazuje się bardzo trudnym przeciwnikiem. Tak też było dzisiaj, więc gratuluję drużynie z Poznania wyniku. Mimo że zbudowali oczywiście nie umniejszając chłopakom, drużynę i mental na drugą ligę a pokazują charakter, więc bardzo fajnie, bo o to w tym chodzi. Każda drużyna potrzebuje kapitana, każda grupa społeczna potrzebuje lidera. Dlatego cieszymy się, że był z nami (Brady Kurtz). Bo na pewno dobrze mieć lidera, który ciągnie wynik, a my idziemy za nim jak te gąski i chcemy dotrzymać wyniku.

Brady Kurtz (Innpro ROW Rybnik): Tor był wyśmienity, znam go bardzo dobrze, więc dzisiaj go czułem dobrze. Niósł na całej szerokości i wiedziałem, czego można było się spodziewać. Nie skupiałem się na kontuzji, nic nie czułem. Dla mnie to jest bez różnicy czy jadę z czy bez dodatkowych czynników. Nie był to łatwy mecz, Poznań jest dobry i dzielnie walczyli, ale wygraliśmy i jesteśmy zadowoleni.

Autor: Bartek Błażejewski

Zdjęcie: Sandra Rejzner