Echa meczu z Cellfast Wilkami Krosno „Z pewnością bardzo mocno odczuliśmy brak Kacpra Grzelaka”

Każda seria ma swój kres. Na trzech zwycięstwach kończy się zwycięska passa zespołu #OrzechowaOsada PSŻ Poznań. W sobotnie popułudnie Cellfast Wilki Krosno okazały się minimalnie lepsze. Po spotkaniu porozmawialiśmy z menedżerem „Skorpionów, Matiasem Nielsenem, który odjechał najlepsze spotkanie w tym sezonie oraz Ryanem Douglasem, który już oficjalnie został ogłoszony jako zawodnik PSŻ na następny sezon. Nie zabrakło również głosu z obozu rywali. Vaclav Milik, czyli kapitan Wilków, akurat Golęcin zna bardzo dobrze.

Jacek Kannenberg (menedżer #OrzechowaOsada PSŻ Poznań): Tak naprawdę do ostatniego biegu mieliśmy szansę nawet na zwycięstwo. Po cichu liczyliśmy, że Aleksandr Łoktajew będzie w stanie wygrać bieg piętnasty i Matias przywiezie co najmniej jeden punkt, co dawałoby nam remis. Czego zabrakło? Patrząc tak na szybko, to zwróciłbym uwagę na punkty juniorów Wilków, którzy zrobili ich aż dziewięć, a my tylko trzy. Z pewnością bardzo mocno odczuliśmy brak Kacpra Grzelaka. Do tego doszły pojedyncze biegi, jak taśma Ryana, defekt Szymona Szlauderbacha, to wszystko wpłynęło na to, że Wilki wygrały na Golęcinie.

Oczywiście, Olek Łoktajew odjechał bardzo dobre zawody. Podobnie jak Matias Nielsen. Obaj mieli sytuację, że jechali jako rezerwa taktyczna bieg po biegu i świetnie się wywiązali z tego zadania. Zawsze będę powtarzał, że razem wygrywamy i razem przegrywamy. Nie chcę któregoś z zawodników karcić za ten mecz. Na pewno emocjonujący mecz, ale niestety nie udało nam się zwyciężyć.

Nawet przy słabszej postawie Norberta Krakowiaka i Jonasa Seiferta-Salka, którzy tutaj jeździli sezon wcześniej, Krosno było w stanie zwyciężyć. Wydawało się, że jeśli oni nie zrobią dobrego wyniku, to Krosno może mieć problem, ale okazało się jednak inaczej. Ta liga jest nieprzewidywalna, ale zarazem dzięki temu bardzo ciekawa. Przed meczem ciężko coś założyć.

Matias Nielsen (#OrzechowaOsada PSŻ Poznań): Jestem zadowolony z mojego wyniku w spotkaniu z Wilkami. Moje motory świetnie spisywały się na tym torze. Zabrakło nam trochę szczęścia, żeby zwyciężyć, a szkoda, bo była na to okazja. W swoim czwartym starcie trochę złe ustawienia założyłem i trochę za późno wyjechałem pod taśmę, dlatego przywiozłem tylko jeden punkt. Szybko jednak naniosłem poprawki i znów było dobrze. Dobrze czuje się tutaj w Poznaniu, to już moja druga kadencja w PSŻ. Jest coraz lepiej, co pokazał ten mecz. Szkoda, że przegraliśmy.

Ryan Douglas (#OrzechowaOsada PSŻ Poznań):  Nie było trudno się dogadać z PSŻ i prezesem Kozaczykiem w sprawie kontraktu na następny sezon. W miarę szybko doszliśmy do porozumienia. Nie było za wiele przeszkód. Bardzo się cieszę, że zostaje w Poznaniu na następny sezon. Dobrze mi idzie, świetnie się tutaj czuję, więc nie ma co zmieniać. Spotkanie z Wilkami nie wyszło mi, tak jakbym chciał. Wciąż czegoś szukałem, jeszcze zdarzyła mi się taśma. Nie czułem tej prędkości jak w poprzednich spotkaniach. Pogoda ma duży wpływ na silniki. Podczas meczu był straszny upał. Oczywiście miało to wpływ na wynik. Jestem bardzo rozczarowany, że przegraliśmy, ale walczymy dalej.

Vaclav Milik (Cellfast Wilki Krosno): Jak jeździłem na Golęcinie ze Spartą to miałem swoje najlepsze czasy w karierze. Bardzo miło było tu wrócić. Jedynie tor się minimalnie zmienił. Super walka była do samego końca. Jedynie ten piętnasty bieg nie poszedł po mojej myśli. Dostałem pierwsze pole, które było zdecydowanie najgorsze. Musiałem coś wymyślić, żeby było lepiej, ale pomyliłem się trochę z ustawieniami. Dobrze jednak, że Kenneth wygrał.

Jazda tak naprawdę rozpoczyna się od play-offów. Tam wszystko rozpoczyna się od początku. Mogliśmy się dzisiaj przejechać na tym torze. Być może trafimy właśnie na Poznań w ćwierćfinałach. Dobry trening, ale jeszcze raz podkreślę, że bardzo mnie to cieszy, że wygraliśmy. Kibice bardzo mocno nas wspierają. Wiem, że były teraz ciężkie chwile. To zwycięstwo jest właśnie dla nich.

Autorzy: Kacper Kozłowski, Piotr Kawczyński

Zdjęcie: Sandra Rejzner